czwartek, 11 czerwca 2015

Misiopodobny stworek szydełkowy

Witajcie Kochani :)

na blogu Kolory życia u Moni Fioletowej
trwa zabawa na bardzo fajny, aczkolwiek trudny temat.
Tematem zabawy jest praca, która nam się
 nie udała, ma wady, niespełna naszych oczekiwań.



I ja mam takie wytworki, pełne błędów, pokraczne, do niczego nie potrzebne.
Ale jak się człowiek uczy czegoś nowego, to pierwsze prace nigdy nie są idealne.
Wszak człowiek uczy się na błędach. 
Dlatego tez nigdy złośliwie nie krytykuję nieudanych prac innych osób, raczej zachęcam do podjęcia następnej próby i nie poddawania się. 

A teraz mój pierwszy szydełkowy mis, a raczej stworek 
misiopodobny z płetwiastymi łapkami.
Głowa i brzuszek misia wyszły całkiem dobrze, ale łapki to masakra.
No i jeszcze za duże oczka mu dokleiłam.


Misiaczek jest pokraczny, ale go uwielbiam i
mieszka sobie u mnie z innymi misiaczkami.

A teraz drugi miś, jeszcze nie idealny, 
ale własnoręcznie wydziergany po wielu wielu próbach.

A oto mój biały ukochany misio:



A teraz oba misie;


I co widać różnicę? :)

Zapraszam Was do wspólnej zabawy u Moni.

Pozdrawiam
witaminka

14 komentarzy:

  1. W sumie to ten pierwszy miś jest trochę podobny do sowy.
    Ale fajnie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widac, widac. Oba sa prześmieszne i może dlatego urocze. Następny misiak będzie już idealny. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne miśki:) Mają swój urok:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten zdechlaczek jest przecudowny takie pokraki są najfajniejsze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Obydwa są super i może przewrotnie to zabrzmi, ale ja chętnie bym przygarnęła rudzielca :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trening czyni mistrza! Różnica widoczna i bez okularów... :-)
    Trochę śmieszny ten pierwszy misio. :-))

    OdpowiedzUsuń
  7. Misiaki fantastyczne ;) Moje dziecię twierdzi, że to ruchome oczka sprawiają, że moje figurki wyglądają na upośledzone, może rzeczywiście jakiś obłęd w tym lekkim zeziku się kryje ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomarańczowy misiek jest boski, bardzo mi się podoba! :-) Ciekawe wyzwanie, jak wrócę do domu to na pewno coś wykopię i dołączę do tej zabawy :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. hhihi ale fajny ten ufoludek :-) tez miałam podobne ufoki ale były to zajączki na wielkanoc , no nic tylko boki zrywać. Ale Twój drugi juz całkiem fajnutki , widac sprawdza się powiedzenia że trening czyni mistrza
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Misiu jest słodziutki, ja tez mam sentyment do takich stworków:-)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nawet takiego bym nie zrobiła, bo mimo prób, na szydełku umiem zrobić tylko łańcuszek, a gdy kiedyś próbowałam zrobić z niego serwetkę, to mi palec do rękawiczki wyszedł.

    OdpowiedzUsuń
  12. Urocze są, oczywiście że różnica widoczna między nimi.. ale i jeden i drugi ma w sobie dusze :) Ja wszystkie moje pierwociny składuje w jednym miejscu.. może kiedyś odważe się pokazać ile ich tam mam :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń